W podkarpackich szpitalach dramatycznie wydłużają się kolejki na zabiegi planowe. – Mamy za mało pieniędzy na leczenie – alarmują szefowie lecznic. I dodają: bez solidnego zastrzyku gotówki szpitale czeka paraliż.
Na biurku Janusza Solarza, dyrektora Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, każdego dnia przybywa podań od zrozpaczonych pacjentów. Prośba się powtarza: proszę o szybszy termin zabiegu. - Odkąd jestem tutaj dyrektorem nie pamiętam tak złego roku. Mamy tak mało pieniędzy na leczenie, że kolejki na zabiegi planowe stale się wydłużają – nie ukrywa Janusz Solarz.
Ostatnie lata były na tyle dobre, że szefowie szpitali nie obawiali się wykonać więcej zabiegów niż mieli wyznaczone w umowach przez NFZ. Limity przekraczano, a Fundusz regulował rachunki. Tąpnęło w 2009 roku. Szpitale z regionu do dziś nie doczekały się 100 mln zł za tzw. nadwykonania. To sprawiło, że dyrektorzy, nie chcąc bardziej zadłużać szpitali, trzymają się limitów z kontraktów. A kolejki rosną.
- 160 dni – tyle wynosi w naszym szpitalu oczekiwanie na planowe przyjęcie na chirurgię ogólną. 107 dni na laryngologię, 120 na pulmonologię, 111 na reumatologię. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać – wylicza Mirosław Leśniewski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Krośnie.
Więcej - Gazeta Wyborcza