- To krócej niż np. w Małopolsce, gdzie pacjenci muszą czekać nawet 18 miesięcy - stwierdza Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy NFZ w Rzeszowie. Jeszcze w ubiegłym roku pacjenci z naszego regionu na wyjazd oczekiwali osiem-dziewięć miesięcy. Dlaczego teraz czeka się dłużej? - Niestety, w tym roku na leczenie sanatoryjne przeznaczyliśmy o 5 mln zł mniej niż w roku ubiegłym. To oznacza, że około 3 tys. osób mniej wyjedzie, kolejka się wydłuża i czas oczekiwania się wydłuża - dodaje rzecznik.
W ubiegłym roku do podkarpackiego oddziału NFZ wpłynęło 24 413 wniosków, do sanatoriów wyjechało 19 525 osób. Komisja kwalifikacyjna odrzuciła 971 wniosków. Powody były różne, m.in. przeciwwskazania medyczne, złe wskazania lekarza kierującego. Od początku br. chęć wyjazdu na leczenie zadeklarowało ponad 12 tys. osób, 7787 osób już wyjechało.
Pacjenci z Podkarpacia najchętniej wyjeżdżaliby nad morze. Nasz oddział NFZ wykupił w tym roku 2235 miejsc, o 135 mniej niż w ubiegłym roku. Mamy możliwość wyjazdu do Kołobrzegu, Ustki, Świnoujścia i Kamienia Pomorskiego. - Jest takie dosyć powszechne oczekiwanie, że najlepiej byłoby wyjechać na morze i najlepiej latem. Sporo osób nadal traktuje wyjazd do sanatorium jako wyjazd na wypoczynek. I są rozczarowani, gdy zamiast nad morze dostają skierowanie np. do Lądka-Zdroju. O tym, gdzie pacjent pojedzie, decydują głównie wskazania medyczne oraz wolne miejsca - dodaje Marek Jakubowicz.
Przeciwwskazaniem do wyjazdu jest m.in. choroba nowotworowa.
Więcej informacji: Gazeta Wyborcza