Małgorzata Czach miała wypadek samochodowy. - Muszę szybko wrócić do zdrowia. Lekarz ortopeda dał mi skierowanie i podpowiedział, że w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie działa już nowy zakład rehabilitacyjny. Przyszłam z ulicy i zostałam przyjęta. Jestem szczęśliwa, że nie muszę czekać w kolejce.
Miała szczęście, bo Zakład Wodolecznictwa i Rehabilitacji w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie dopiero zaczął przyjmować pacjentów. - Mamy kontrakt z NFZ-etem, choć muszę przyznać, że jest niski. Na sól do kwaśnego mleka nie zarobimy - przyznaje Leszek Czerwiński, dyrektor szpitala.
W wyremontowanych pastelowych pomieszczeniach stanęło sześć wanien do hydroterapii i dwie wirówki. Jest też specjalna sala z biczami szkockimi. - W zależności od zaleceń lekarskich pacjenci mogą korzystać z kąpieli w samej wodzie lub w solance, która wydobywana jest z głębokości 300 metrów. Zanim solanka trafi do wanny, jest podgrzewana. Gdy włączymy np. program kąpieli perełkowej, solanka jest natleniana. Dzięki temu organizm ją lepiej wchłania - wyjaśnia Sławomir Jandziś, kierownik zakładu. W kilku wannach można zanurzyć się po czubek głowy, w innych moczyć tylko ręce lub nogi, a w innej zażywać kąpieli na siedząco.
Więcej - Gazeta Wyborcza