Wiadomo, kto zapłaci za karetki, które pracowały w czasie akcji powodziowej. Za pacjentów z Tarnobrzega zapłaci tamtejszy samorząd, za tych z Sandomierza i Gorzyc powinny zapłacić władze Sandomierza i powiatu tarnobrzeskiego.
W czasie powodzi nikt nie pytał, kto zapłaci za pracę szpitalnego personelu, za karetki, które woziły pacjentów - a szpital w Tarnobrzegu działał jak na pierwszej linii frontu. - Najpierw podstawiliśmy nasze karetki, a potem wynajęliśmy dodatkowe od firm zewnętrznych. W sumie pracowało sześć karetek. Zwiększyliśmy też obsadę szpitala, a personel pracował w godzinach nadliczbowych. Przyjmowaliśmy pacjentów z zawałami, zasłabnięciami, bólami brzucha, ze skaleczeniami i stłuczeniami, których doznali w trakcie ewakuacji. U wielu osób stres i przeżycia przyczyniły się do wystąpienia choroby - wylicza Wojciech Wąsik, zastępca dyrektora szpitala w Tarnobrzegu. Na niektórych oddziałach zostały przekroczone limity przyjęć. - Spora część przyjętych to nie byli pacjenci w stanach zagrożenia życia, czyli takich, za których NFZ nam zapłaci w ramach nadwykonań - dodaje Wąsik.
Gdy powódź minęła, szpital zaczął podliczać koszty. - Oszacowaliśmy je na około 1 mln zł. Gdyby szpital miał zapłacone nadwykonania za ubiegłe lata, nie byłoby dużego problemu, ale NFZ jest nam winien 5,2 mln zł. Na dodatek w tym roku mamy zaniżony kontrakt.
Więcej - Gazeta Wyborcza