Kolejny szpital na Podkarpaciu wprowadza ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów. W Jaśle wstrzymano planowe zabiegi, wykonywane są tylko operacje w stanach zagrożenia życia i zdrowia .
Pacjenci, którzy mieli wyznaczoną w jasielskim szpitalu operację np. przepukliny albo wszczepienie endoprotezy, mogą spodziewać się informacji, że w wyznaczonym terminie się nie odbędzie. - Na ortopedii tygodniowo wszczepiano pięć endoprotez. Zmniejszyliśmy liczbę do trzech, czterech tygodniowo, ale to i tak za dużo. Niestety, kolejka oczekujących pacjentów rośnie i będzie rosła. Część operacji zostanie przesunięta na przyszły rok - tłumaczy dr Szymon Niemiec, zastępca dyrektora ds. medycznych w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle.
Nie tylko jasielski szpital zaczął dokładnie liczyć liczbę przyjętych pacjentów. Od połowy lipca szpital w Mielcu wstrzymał przyjęcia na planowe zabiegi, bo wyczerpał limity. Puste, zamknięte sale przez najbliższe tygodnie będą przypominać, że np. na neurochirurgii (jeden z dwóch oddziałów w województwie) można przyjąć tylko 30 pacjentów zamiast 39, na zakaźnym 10 zamiast 40, na chirurgii 24 zamiast 36, na neurologii 23 zamiast 31, na internie 67 zamiast 75, a na urologii 22 zamiast 30.
W Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie nie ma pustych łóżek, bo działa niemal stale na ostrym dyżurze, ale tu również od kilku tygodni ograniczono planowe przyjęcia i operacje. - Już mamy nadwykonania. Musimy ograniczać przyjęcia na ortopedię, chirurgię, neurologię i oddziały dziecięce. Bardzo ubolewam, że ograniczenia objęły także oddziały pediatryczne, które jako jedyne na Podkarpaciu mają najwyższy poziom referencyjny - mówi Janusz Solarz, dyrektor szpitala.
Zwraca uwagę, że ograniczenia przyjęć stawiają lekarzy w bardzo trudnej sytuacji. - Muszą orzec, czy pacjent powinien zostać już przyjęty, czy może jeszcze poczekać. Nie chcą popełnić jakiejś dramatycznej pomyłki, więc zlecają dodatkowe badania. I okazuje się, że koszty wcale nie maleją, lecz rosną - dodaje Solarz.
Więcej - Gazeta Wyborcza